Debiut Ani Michury

Dzięki pomocy wydawnictwa "Majus" i "GL" czternastoletnia Ania Michura z Sulechowa wydała swój debiutancki tomik.

Na wieczorze poetyckim, który poprowadził Eugeniusz Kurzawa Ania czytała swoje utwory przy akompaniamencie muzyki.

Dochód ze sprzedaży swojego dzieła młoda autorka zamierza przeznaczyć na potrzeby chorej Madzi. - Chciałabym w jakiś sposób jej pomóc - powiedziała A. Michura. - Wcześniej to do mnie wyciągnięto pomocną dłoń i dzięki temu trzymam dzisiaj w ręce swój debiutancki tomik. (ac)

Twórczość Ani Michury przyciągnęła do kawiarni SDK spore grono publiczności. Po oficjalnej części wieczoru, jak na artystkę przystało, młoda poetka wpisywała do tomików dedykacje.
Ania Michura spełniła marzenie Młoda autorka mogła zrealizować swoje marzenie dzięki pomocy wydawnictwa "Majus” i "GL”.
...

Rozmowa z Anną Michurą, poetką, autorką tomiku poezji "Nadzieja odeszła z rana”

- Bardzo się cieszę, że mogę wziąć do ręki własny zbiór wierszy - uśmiecha się dziewczyna. - Choć mam tremę przed występem.

Jak się okazało, strach był nieuzasadniony. Publiczność, która zebrała się w udostępnionej nieodpłatnie kawiarni przy Sulechowskim Domu Kultury, entuzjastycznie przyjęła twórczość Ani zaprezentowaną na jej debiutanckim wieczorze poetyckim.

Imprezę, którą poprowadził od początku wspierający autorkę w jej poczynaniach nasz redakcyjny kolega, Eugeniusz Kurzawa, uświetnił recital Bernadetty Lelewer ze Świebodzina. Poczęstunek w postaci tortu o kształcie tomiku wierszy zapewnił właściciel cukierni "U Żoka” (sąsiadującej z domem Ani). W kulturalnym wydarzeniu nie przeszkodziła nawet nagła awaria prądu.

- Świece, które zapalono wprowadziły świetną atmosferę - przekonuje Karolina Pieniążek, uczestniczka wieczoru promocyjnego. - W ogóle bardzo mi się podobało.

- Na co dzień chodzimy z Anią do jednej klasy - dodaje Gosia Pociemba. - To sympatyczna i pomocna koleżanka. Zawsze można na nią liczyć.

- Dzisiaj znowu to udowadnia - mówi Aleksandra Domagała. - Bo pieniądze ze sprzedaży swojego tomiku postanowiła przeznaczyć na pomoc w leczeniu małej Madzi, o której przeczytała w "GL”.

Pierwszy zbiorek czternastoletniej Ani ujrzał światło dzienne m.in. dzięki Januszowi i Maciejowi Ciechanowskim z zielonogórskiego wydawnictwa "Majus”. To właśnie ich autorka ochrzciła wdzięcznym mianem złotej rybki.

- Staramy się wspierać debiutantów - mówi J. Ciechanowski. - A dzisiejszy wieczór jest wyjątkowy nie tylko dla Ani, ale i dla nas, bo tak naprawdę widzimy ją po raz pierwszy "na żywo”. To wspaniałe spotkanie. Życzymy jej dalszych sukcesów.

- Emocje już opadły?
- Tak, już po wszystkim. Ale na początku bardzo się stresowałam, że coś nie wyjdzie, albo nie zmieszczę się w czasie. A kiedy zgasły światła myślałam, że ktoś to zrobił specjalnie (śmiech).

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z poezją?
- Jak pierwsza zainspirowała mnie pani Grażyna Mackiewicz, którą spotkałam w świetlicy "Aniołkowo”. To nauczycielka fizyki, która zorganizowała konkurs na wiersz o lecie. Wtedy powstał mój pierwszy utwór. Kiedy teraz na niego patrzę, myślę, że był bardzo dziecinny. Ale tak właśnie zaczęła się moja przygoda z poezją. Później były kolejne zmagania, konkursy o których wieści podsuwała mi polonistka z podstawówki pani Bączkiewicz. Zdobyłam nagrodę w konkursie poetyckim im. ks. Twardowskiego. I tak moja pasja trwa do dziś.

- Co Cię inspiruje?
- Właściwie wszystko. Piszę w szkole, na dworze, w domu. Zdarza się, że zauważę na ulicy coś, co mnie bardzo poruszy. Te wiersze związane z codziennością są zazwyczaj najsmutniejsze. Kiedy dopadnie mnie wena zapisuję pomysły na czym popadnie. Czasem na kartkach, a czasem w telefonie komórkowym. Nie ma reguły.

- Na każdym kroku podkreślasz, jak bardzo pomaga Ci mama…
- To prawda, ona cały czas mnie wspiera. Przekonała mnie, że powinnam prowadzić zeszyt ze swoimi utworami. Na początku sama mi je przepisywała, kiedy zobaczyła, że powstają w nieładzie. Zresztą, mam tyle planów, a mama pomaga mi je konsekwentnie realizować.

- Gdzie widzisz siebie za kilka lat?
- Teraz już na pewno wiem, że chciałabym zostać pielęgniarką w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale onkologii. Bo to chciałabym w przyszłości pomagać dzieciom.

- Nie wiążesz swojej przyszłości z poezją?
- Pewnie, to też. Jeżeli będzie taka możliwość, może jeszcze uda mi się kiedyś wydać kolejny zbiór wierszy.

- Zdecydowałaś się przekazać dochód ze sprzedaży swojego debiutanckiego tomiku na leczenie dwuletniej Madzi. Skąd ten pomysł?
- Przeczytałam o niej artykuł w "GL” i postanowiłam w miarę możliwości wesprzeć jej leczenie. To kolejny krok, bo najpierw zbierałam fundusze kwestując na ulicy. Jedni wrzucali datek chętnie, inni odpowiadali: "a niech sobie sami zarobią”. Ale ja nie tracę wiary w ludzi.

- Dziękuję.

Agata Ceglińska
0 68 324 88 54
teren@gazetalubuska.pl

Anna Michura ma 14 lat. Poza pisaniem wierszy jej pasją jest muzyka. Uczy się gry na gitarze. Wolne chwile spędza w świetlicy „Aniołkowo”, gdzie pomaga dzieciom odrabiać lekcje, lub… sama pobiera korepetycje z matematyki.

Zagubiona
Moje oczy są smutne
nie ma w nich nieba
nie umiem już kochać
tak jak na początku.
Zgubiłam się...
Chcę rozmawiać,Ty uciekasz
mówisz później
niech Cię szlag!
Płaczę,zgrzytam zębami
czyżbym spaliła za sobą
wszystkie mosty?
Chcę wrócić,nie umiem
nawet Chrystus na rozstajach
nie potrafi wskazać mi drogi
Zgubiłam się...
Szukam jarzębiny z koralami,
Bożej męki,może przywróci mi wiarę
szukam wierzby zasłuchanej w mazurki
może przywróci mi radość.
Zawołaj mnie
ja drogę odnajdę,wrócę
może bardziej będę Cię kochać.

Anna Michura

Więcej informacji o tym wydarzeniu znajdziesz na stronie internetowej Gazety Lubuskiej.

Komentarze
© 2002- 2018 Sulechowskie Strony created by Sulech 22489796 (16)